Bunt Prawnika na macierzyńskim

Bunt Prawnika na macierzyńskim
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Na jakiej podstawie lekarz może przepisać mleko refundowane przez NFZ? Ile puszek można jednorazowo wpisać na recepcie?

Każda matka, która karmi swoje dziecko takimi wynalazkami jak ja wie, że Bebilon Pepti albo Nutramigen jest na wagę złota. W czym tkwi problem z ich przepisaniem?

Lekarze obawiają się wypisywać recept na refundowane leki i środki spożywcze, bowiem nie chcą odpowiadać z własnej kieszeni za ich przepisanie dostatecznej podstawy.

Dochodzi więc do swoistej paranoi, bowiem nikt nie chce ryzykować i każdy woli zasłonić się kimś innym. Lekarz rodzinny, mimo że jest pediatrą nie wypisze dziecku recepty na takie mleko bez wcześniejszego zaświadczenia od alergologa, który zaleci dietę specjalną. Alergolog z kolei też nie jest chętny do wydawania takich zaświadczeń mimo, że gołym okiem widzi alergiczne objawy na skórze dziecka. Zleca wprawdzie testy alergiczne żeby uspokoić sumienie i roszczeniową matkę, ale jednocześnie zastrzega, że do trzeciego roku są one niewiarygodne. Nawet jak już się przejdzie przez wyboistą drogę, zaliczy każdego ze specjalistów z osobna, przeprowadzi na dziecku rozmaite testy, wyda na nie majątek prywatnie, albo będzie je robił na NFZ przez pół roku, i w końcu otrzyma się takie zaświadczenie od alergologa – to wyłącznie z 3 miesięcznym terminem ważności.

Potem trzeba walczyć o nie od nowa.

***

Perturbacje Prawnika na macierzyńskim

Ostatni mój przypadek wyglądał następująco:

Mimo, że dysponowałam aktualnym zaświadczeniem, lekarz rodzinny odmówił wypisania recepty.

Przeszkoda nr 1

Na początek zakwestionowano przydatność samego zaświadczenia dlatego, że pochodziło od alergologa, który nie ma kontraktu z NFZ.

Pamiętajcie, że:
Wymaganie, aby tego typu zaświadczenie pochodziło od lekarza „zakontraktowanego” przez NFZ nie ma żadnej podstawy prawnej. Może je wystawić każdy lekarz alergolog.

Ponieważ mój lekarz rodzinny mi „nie uwierzył”, musiałam to wyjaśnić z samym kierownikiem placówki, który ostatecznie, po konsultacji z NFZ, przyznał mi rację i odgórnie zobowiązał lekarza rodzinnego do wystawienia recepty.

Zero – jeden dla mnie.

Przeszkoda nr 2

Lekarz wypisuje mi receptę, ale tylko na 4 puszki.

A dlaczego na cztery, a nie na przykład sześć?

Bo takie są zasady.

Czyje?

NFZ.

Sprawdzałam – nie ma akurat takiego limitu. Proszę wziąć pod uwagę, że ma pani tu zaświadczenie od alergologa ważne przez 3 miesiące!

Nie szkodzi. Więcej opakowań nie przepiszę i basta.

Czy w ten sposób próbuje mnie pani namówić do tego, abym mniej więcej raz na dwa tygodnie się zwalniała się z pracy i umawiała do pani na wizytę z dzieckiem, do przychodni, do której przychodzą również zainfekowane dzieci, po to tylko, aby pani mogła na moje dziecko zerknąć, po czym – opierając się na wciąż aktualnym zaświadczeniu od alergologa – wypisze mi pani receptę, na kolejne 4 puszki?

Dokładnie tak – pani była nieprzejednana.

Znowu się zbuntowałam. I znowu wylądowałam na dywaniku u kierownika placówki.

Tym razem wyrecytowałam mu z pamięci mój ulubiony kawałek rozporządzenia, tj. § 8 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 8 marca 2012 r. w sprawie recept lekarskich, który radzę i wam zapamiętać drogie walczące o mleko matki.
Jeśli lekarz poda na recepcie dawkowanie, może jednorazowo przepisać lek lub środek spożywczy na 90 dniową kurację.

W przypadku „naszego” mleka oznacza to, że mając do dyspozycji odgórnie ustalone wskaźniki odnośnie odpowiedniego do wieku dziecka dawkowania, lekarz powinien obliczyć ile puszek potrzebnych jest na kolejne 90 dni i na tyle opakowań może wam wystawić receptę.
Dodatkowo, według tego Rozporządzenia, lekarz może wystawić trzy recepty na kolejne miesięczne kuracje, określając dzień, od którego może nastąpić ich realizacja.

Innymi słowy, można poprosić o wystawienie recepty z odroczonym terminem realizacji.

Dzięki takiemu rozwiązaniu, można wydatek rozłożyć na raty.

Po tym, jak „odkryłam” to rewelacyjne Rozporządzenie, na wszelki wypadek, wybierając się do jakiegokolwiek lekarza zawsze mam jego wydruk przy sobie.

Kajdanki służące do przykucia się do kaloryfera na wszelki wypadek także, gdyby wydruk i łagodne siły perswazji zawiodły.

about author

admin

related articles