Wolna Amerykanka w Straży, czyli jak złamać przepisy, aby utrzeć nosa Prawnikowi na macierzyńskim.

Wolna Amerykanka w Straży, czyli jak złamać przepisy, aby utrzeć nosa Prawnikowi na macierzyńskim.
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Na czym to skończyliśmy? Jak ktoś nie pamięta, co zdarzyło się wcześniej, odsyłam go tutaj.

Przypomnę krótko, że wystawiono i przesłano mi mandat, który nie powinien zostać nałożony. Kiedy LUDZIE STRAŻY poszli dalej i zaczęli wykorzystywać swoją przewagę strasząc mnie egzekucją, dotarło do mnie, że żarty się skończyły.

Skoro słowa pisanego nie pojęli, należy sprawdzić, jak u nich ze zrozumieniem mowy. Uznałam, że musze tam po prostu zadzwonić.

– Halo – odezwał się CZŁOWIEK STRAŻY.

O rety dodzwoniłam się za pierwszym razem!

– Dzień dobry, ja w sprawie mandatu nr xxx.

– Rzeczywiście mamy taki. Jest w niezapłaconych.

– No to dopytam w takim razie, czy mają państwo też korespondencję wychodzącą ode mnie dotyczącą nieprzyjęcia tego mandatu?

– Tak, a bo co?

Zacznę z grubej rury, a co mi tam…

– To dlaczego Straż gminna karze mnie mandatem, który wystawia bezprawnie. Nie zgodziłam się go przyjąć – jak wynika z tej korespondencji, co to ma pani przed nosem, a teraz jeszcze posuwa się dalej i bezprawnie grozi mi EGZEKUCJĄ W ADMINISTRACJI?

Ale nie dała się zwieść groźnym tonem szczwana bestia.

– Dlatego, że termin do zapłaty mandatu minął bezskutecznie i wobec tego mandat jest przeterminowany.

Hmm… a jednak rozumienie ze słuchu też szwankuje. Rozmowa jak z głuchym mówiąc delikatnie. Może powinni tym LUDZIOM jakieś aparaty słuchowe dofinansować…

Wyjaśniłam jeszcze raz. Spokojnie. Tym razem od początku. ÓW CZŁOWIEK STRAŻY „wysłuchawszy” moich argumentów, stwierdził, że nie będzie się w tym grzebał i najlepiej będzie, jak sobie o tym pogadam z samym WODZEM. Przełączono mnie więc do NACZELNIKA URZĘDU GMINY.

O rety jaki zaszczyt… I w dodatku podniósł słuchawkę.

No i zaczęło się.

Jeżeli LUDZIE STRAŻY są ignorantami, jeśli chodzi o stosowanie prawa, to zastanawiam się jak powinnam nazwać ich WODZA… Przeczytajcie to do końca i sami go nazwijcie.

Zaczęłam jak zwykle milo. Bo ja z natury bywam miła.

– WODZU, ośmielam się zawrócić panu gitarę. Wiem, że to taka mała dla was sprawa w gąszczu innych mandatów, ale nurtuje mnie bardzo. Zwłaszcza do momentu, w którym w grę ma wchodzić egzekucja. Czy WÓDZ mi pozwoli, po raz kolejny już dzisiaj, opisać stan faktyczny odnoszący się do mojej sytuacji? Obiecuję nie zajmę dużo czasu WIELMOŻNEGO WODZA … Otóż pańscy LUDZIE wystawili mi mandat mimo, że złożyłam wyjaśnienia w trybie art. 54 kpsw i w dwóch kolejnych pismach oświadczyłam KATEGORYCZNIE, ŻE NIE WYRAŻAM NA NIEGO ZGODY.

– Ano wystawili.

Zdziwiłam się, że przytaknął, widać pójdzie mi łatwiej niż przypuszczałam.

– No? – czekam aż się odwiesi – dlaczego tak się stało? – pytam licząc na to, że uderzy się zaraz w pierś, tak, że usłyszę to w słuchawce.

– Ano dlatego – oto odpowiedź godna samego WODZA – Zresztą sam go kazałem wystawić.. Hehe.

– Hmm. Doprawdy zabawne to WODZOWSKIE poczucie humoru. Czy WÓDZ wie, że podejrzanemu o wykroczenie drogowe przysługuje takie prawo jak odmowa przyjęcia mandatu i prawo do złożenia wyjaśnień?

– Coś słyszałem.

– No właśnie, bo widzi WÓDZ, ja skorzystałam z tego prawa w pismach z datą X i Y.

– No ale myśmy wystawili pani mandat, a pani go przyjęła wiec teraz ściągnę z pani te pieniądze w trybie egzekucji i będzie po sprawie!

Czy ja śnię?

– Ale WODZU! PRZECIE JA TEGO MANDATU NIE PRZYJĘŁAM, więc nie możecie go egzekwować w trybie EGZEKUCJI W ADMINISTRACJI.

– Oj musi się pani douczyć, może się pani skontaktuje z jakimś prawnikiem. Na ten moment oświecę panią – przyjęła go pani, bo się przepisy zmieniły. Heheh!

– ????

– Otworzyła pani kopertę z mandatem? Tak czy nie?

– Tak i co z tego?

– To mam dla pani smutną wiadomość. W świetle nowych przepisów przyjęła pani ten mandat. Heheh!

– WÓDZ raczy żartować! Samo odebranie przesyłki, do której bezprawnie wpakowaliście mi mandat nie jest jednoznaczne z jego przyjęciem, skoro w dwóch poprzednich pismach wyraźnie informowałam, że nie wyrażam zgody na mandat i …

– Przykro mi. Otworzyła pani kopertę. Po sprawie. Niech pani idzie do jakiegoś prawnika, tak będzie najłatwiej, bo widzę, że pani trudna jakaś. Zresztą widać to po pismach…

– Zaraz udam się do jakiegoś prawnika, jak bóg mi świadkiem, ale tak na koniec proszę niech mi WÓDZ powie, jaki to magiczny przepis ma WÓDZ na myśli, który stanowi o tym, że odebranie przesyłki równa się z przyjęciem mandatu?

– Dobrze już powiem pani skoro jest pani taka upierdliwa, tym przepisem jest hmmm… jakiś artykuł …hmmm z jakiegoś tam z rozporządzenia w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu.

– Owszem jest takie rozporządzenie i ma WÓDZ pewnie na myśli jego art. 4a?

– Coś koło tego.

– Ale on wcale nie jest taki magiczny jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka.

– Jak to nie? Co pani opowiada za herezje?

– Trzeba go przeczytać. Powoli. Ze zrozumieniem. Wiem, to czasem trudne, więc może pozwoli WÓDZ, że pomogę.

Proszę posłuchać (cytuję):

Jeżeli sprawca wykroczenia został odpowiednio pouczony i pisemnie wyraził zgodę na przyjęcie mandatu karnego kredytowanego w określonej wysokości, odcinki „A”, „B” i „C” formularza mogą zostać mu doręczone przesyłką poleconą za zwrotnym poświadczeniem odbioru. W takim przypadku potwierdzeniem przyjęcia mandatu jest załączona do odcinka „D” pisemna zgoda sprawcy wykroczenia na jego przyjęcie wraz ze zwrotnym poświadczeniem doręczenia przesyłki zawierającej mandat. Za datę przyjęcia mandatu przyjmuje się dzień jego doręczenia.

– No sama pani widzi – dzień jego doręczenia! A nie mówiłem?.

– No mówił WÓDZ! Tyle, że tam jest jeszcze napisane, że można wówczas mandat uznać za przyjęty, ale jeśli jest spełniony pewien warunek. A MIANOWICIE SPRAWCA PISEMNIE WYRAZIŁ ZGODĘ NA PRZYJECIE MANDATU, A JA NIE WYRAZILAM TEJ ZGODY, JAK WÓDZ WIE!!!!!

W końcu każdy ma jakieś granice cierpliwości.

Teraz to WÓDZ wyraźnie się zdenerwował.

– To co ja mam z panią zrobić?

– Nie wiem. To mnie się WÓDZ będzie radził? Niech się WÓDZ skontaktuje z jakimś prawnikiem!

Ale zlitowałam się…

– No dobra podpowiem troszkę… może WÓDZ złożyć wniosek do sądu o ukaranie mnie. Wówczas sąd zdecyduje, kto ma racje w tym sporze.

– Aha. To moze rzeczywiście tak zrobię…

– No to fajnie, że mamy to ustalone. To do zobaczenia w sądzie WODZU. Bywaj!!!

Ufff. Odetchnęłam z ulgą. Teraz czekam na wezwanie z sądu.

Minęło kilka tygodni. Wezwania z sądu nie dostałam, ale za to spotkała mnie inna niespodzianka.

Któregoś dnia radośnie robię zakupy i chcę zapłacić swoją kartą płatniczą. O cholera! Nie da się!

Sprawdzam szybko przez Internet. Okazuje się, że za to mam zablokowane wszystkie rachunki bankowe!!!! Każdy jeden!

Zablokowane rachunki bankowe w trybie natychmiastowym to specjalność EGZEKUCJI W ADMINISTRACJI. A więc jednak.. MACHINA ruszyła!

A więc WÓDZ poszedł na całość.

Okazuje się, że nieznajomość prawa przez urzędnika to tylko pół biedy. Gorzej, gdy ten się stanie twoim wrogiem i uprze się żeby ci zaszkodzić.

Jak wygląda egzekucja w administracji

Jak się okazało sympatyczny pan WÓDZ postanowił postawić na swoim. Wiedział, że mandat został wystawiony bezprawnie. Dowiedział się tego wprawdzie dopiero ode mnie, bo wyglądało jakby kompletnie nie miał wcześniej tym pojęcia, no ale liczy się efekt – miał tego świadomość. Niemniej postanowił ten fakt ukryć. A że ma pod sobą „strzelców rój” postanowił ich wykorzystać.

Do departamentu tytułów wykonawczych przesłał tylko zwrotne potwierdzenie odbioru koperty, w której przysłano mi mandat. Zataił korespondencję z moimi wyjaśnieniami i odmową przyjęcia mandatu.

„WODZU MASZ WIERNIEJSZYCH NIŻ STAL CHŁODNA

MŁODYCH STRZELCÓW RÓJ

HEJ HEJ KOMENDANCIE MIŁY WODZU MÓJ”

W departamencie „KOMENDANTA”, jego ludzie albo są tak podlegli i mieli polecenie służbowe żeby przymknąć oko na braki dokumentacji, albo są tak niekompetentni i nie mają w zwyczaju sprawdzać, czy mandat został prawidłowo wystawiony i przyjęty, w trybie natychmiastowym tytuł wystawili. Od razu. Bez pytań. Wystawiony na podstawie niekompletnych dokumentów tytuł wykonawczy przesłali następnie do naczelnika urzędu skarbowego, pod którego podlegam. Stąd droga do zablokowania rachunków bankowych już bardzo krotka.

Czy da się to odkręcić? Jasne!

W końcu jakieś korzyści z tego zawodu płyną. Trudniej jest utrzeć nos Prawnikowi na macierzyńskim, ale WÓDZ tego nie wiedział.

Wysyłając kolejne pisma udało mi się obnażyć to ułomne postępowanie WODZA i jego LUDZI. W efekcie, wobec braku podstaw do wystawienia tytułu wykonawczego tytuł ten został anulowany. Uczynił to odpowiedni departament nakazów, który wcześniej go wystawił, po czym poinformował o powyższym odpowiedniego naczelnika urzędu skarbowego. Ten z kolei w końcu poinformował mój bank. Bank też ma swoje procedury, więc dopiero po jakichś 2 tygodniach uzyskałam dostęp do zablokowanych środków na koncie.

Zastanawiam się co, by było, gdybym nie była Prawnikiem na macierzyńskim.

Co wy byście zrobili takim fantem? Obawiam się, że mając już zablokowane środki na koncie większość osób, która nie zna przepisów, po prostu zgodziłaby się na zapłatę tych kilkuset złotych.

Zastanawiam się też, co jeszcze by tu zrobić z WODZEM. Na początek postanowiłam obsmarować go na blogu. W końcu niegramotność urzędnika to jedno (na to chyba już nikomu do głowy nie przyjdzie się żalić), a drugie to świadome łamanie przepisów. Wszak wyczerpuje to nawet znamiona przestępstwa!! A wszystko po to, żeby utrzeć nosa Prawnikowi na macierzyńskim. Pobudka godna pożałowania.

Kiedyś go jeszcze spotkam. To więcej niż pewne, bo trasę tę przemierzam kilka razy do roku….i wtedy się jeszcze zastanowię.

about author

admin

related articles