Przedsiębiorco miej się na baczności

Przedsiębiorco miej się na baczności
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Przedsiębiorco miej się na baczności! Oni cię śledzą!

domena

Dziś o tym, jak można przypadkowo zobowiązać się do wykupu własnej domeny internetowej. Jeśli zdarzyło się wam to kiedyś, albo nie chcecie żeby wam się zdarzyło przeczytajcie, co mam do powiedzenia w tej sprawie.

Robienia ludzi „w balona” ciąg dalszy

Pamiętacie, gdy jakiś czas temu pisałam o pewnej Kobiecie, która zgodziła się na jedną maszynkę do golenia, a dostała ich zapas na cały rok?

Jeśli nie poznaliście jeszcze Kobiety, a chcielibyście – to kliknijcie tu:

http://prawnik-na-macierzynskim.blog.pl/2012/10/26/%E2%80%9Eshave-yourself%E2%80%9D-czyli-ogol-sie-kobieto%E2%80%A6-a-bedziesz-szczesliwsza/

Jeśli czytaliście już o Kobiecie, to z pewnością kojarzycie, że biedaczka zastanawiała się, co pocznie ze zgromadzonym zapasem maszynek i stresowała się faktem, że do swej naiwności będzie musiała przyznać się mężowi. Zupełnie niepotrzebnie, bo jak się okazało…

Tamtego feralnego dnia nie tylko ona otrzymała interesującą ofertę telefoniczną. Jej Mąż także. Mąż jest przedsiębiorcą i od wielu lat prowadzi dobrze prosperującą firmę budowlaną. Wydawałoby się, że jest odporny na wszelkie sztuczki marketingowe i umie się przed nimi obronić. W końcu sam je na ludziach stosuje… Jednak tamtego dnia intuicja miała go zawieść.

Ktoś czyha na twoją domenę. Czyżby?

Mąż jest właśnie w drodze na spotkanie biznesowe. Prowadzi samochód. Dzwoni komórka. Odbiera.

-Halo?

-Dzień dobry. Czy dodzwoniliśmy się do firmy „Budujemy-razem” ? (firma zmyślona przeze mnie – przyp. autorki)

-Tak. W czym mogę pomóc?

– Jesteśmy firmą „Robimy Ludzi w Balona” (przyp. autorki), która prowadzi sprzedaż domen internetowych.

– Dziękuję, nie jestem zainteresowany. Mam już swoją www.budujmy-razem.com.pl.

-Wiemy, że pan właśnie z takiej korzysta i mamy dla pana złą wiadomość. Zgłosił się do nas klient i zamierza wykupić pańską domenę, a ponadto inne domeny, takie z końcówką com, pl, waw, z myślnikami, bez myślników. Mam na myśli takie domeny jak: www.budujmy-razem.pl, www.budujmy-razem.com.eu, www.budujmy-razem.com, www.budujmyrazem.pl,www.budujmy.razem.com. (domeny przypadkowo wybrane – przyp. autorki). Czy wie pan co się stanie, gdy mu je sprzedamy? Na zawsze straci pan dostęp do swojej domeny, a co za tym idzie – klienci stracą dostęp do pana!

Nie muszę wam chyba pisać, jak bardzo perspektywa utraty domeny wytrąciła z równowagi pana Męża.

– Ale jak to?- dopytuje z niedowierzaniem.

– Proszę się jednak niczym nie martwić, ponieważ jesteśmy firmą uczciwą i lojalną. Wiemy, że pan z tej domeny obecnie korzysta i chcemy panu przyznać pierwszeństwo do jej zakupu oraz pozostałych domen. Jeśli się pan zdecyduje sprzedamy je panu za 300 zł. Jednakże musi się pan określić już teraz, bo nie możemy trzymać w niepewności tego drugiego klienta, który też jest chętny.

Ponieważ Mąż siedzi akurat za kierownicą, nie ma możliwości „wygooglowania” dzwoniącej do niego firmy. Gdyby zadzwonili o innej porze i dopadli go w jego gabinecie, pewnie by to zrobił, bo szczwany z niego lis. Wówczas w Internecie natrafiłby na relacje wszystkich podobnych jemu przedsiębiorców zrobionych „w balona” i posłałby tę firmę gdzie pieprz rośnie. W tamtej chwili nie miał innego wyjścia, jak zaufać swojej intuicji, która podsuwała mu zatrważające obrazy zdesperowanych klientów klikających na stary adres internetowy i nieznajdujących jego strony, ale stronę jakiejś konkurencji.

Co robi pan Mąż? Oczywiście, wdzięczny za informacje, godzi się.

– W porządku, skorzystam z przyznanego mi przez państwo prawa pierwszeństwa do wykupu domen. Jestem państwu wdzięczyny, że mnie uprzedziliście (sic!).

– W takim razie krotko coś panu przeczytam. Niestety musimy to nagrać, bo takie mamy procedury. (Mówi wam to coś? – przyp. autorki) Jak skończę proszę tylko potwierdzić słowami: „zgadzam się”, no i domeny będą należały do pana.

– Bla….bla….bla…bełkot prawniczy…Zgadza się pan?

– Zgadzam się.

Po powrocie do domu.

Mąż tego dnia wrócił do Kobiety wielce usatysfakcjonowany swoim dokonaniem.

– Kobieto! Właśnie uratowałem naszą firmę przed dramatycznym upadkiem!

– Ach tak – mówi Kobieta – to gratuluję! Kochanie z tej okazji mam dla ciebie niespodziankę.

– Oj słodziutka jesteś. A Jaką?

– Proszę misiaczku, oto najnowocześniejsza maszynka do golenia. Jedyna taka na rynku. Jeśli chcesz, to mogę pomóc ci się ogolić….

Nie wnikamy dalej w te kobiece sztuczki. Wracamy do Męża i domen.

Po kilku dniach Mąż odbiera list, a w liście znajduje fakturę VAT na pięć tysięcy złotych netto. Okazuje się, że sugerowany koszt 300 złotych dotyczył tylko jednej domeny, zaś on w swojej zapobiegliwości wykupił pozostałe zaproponowane przez miłego pana w słuchawce. Dziwne, ale z jakiegoś powodu był przekonany, że podany przez pana w słuchawce koszt obejmował je wszystkie. Poza tym, sądził że jest to jednorazowa opłata, a nie naliczana corocznie. W dodatku doszedł do tego jeszcze podatek VAT. Jest zdezorientowany i zażenowany swoją naiwnością. No żeby jemu – profesjonalnemu biznesmenowi – wcisnąć taki kit? Jak mógł się na to nabrać?

Na domiar złego jego Kobieta dziwnie się zachowuje. Kręci się po domu z jakimiś maszynkami i goli wszystko, co się jej nawinie. O co w ogóle kaman?

Wypróbowany mechanizm wprowadzania ludzi w błąd – skuteczność 99,9%

Spokojnie, z tym panem wszystko w porządku. Z Kobietą też. Osobiście nie znam nikogo, kto by chociaż raz w życiu nie dał się złapać na taką albo inną promocję. Zwłaszcza przez telefon. Oni już mają swoje sztuczki obcykane i wykiwali nie takiego biznesmena jak pan Mąż, ale i prezesów dużych, znanych mi firm.

Dlaczego idzie im tak łatwo? Ze względu na stosowany mechanizm.

W trakcie telefonicznej rozmowy pana Męża wprowadzono w błąd co do okoliczności związanych z zawarciem umowy, mających wpływ na wyrażenie przez niego zgody na zakup domen. Podstęp polegał na tym, iż podano mu informacje o rzekomym działaniu innych bliżej niesprecyzowanych osób, zmierzającym do przejęcia domen jego firmy i celowo wywołano u niego mylne wrażenie, iż brak natychmiastowej decyzji, doprowadzi do utraty przez niego praw do posiadanej już domeny. Wykorzystując wywołany stan obawy, rozmyślnie zwrócono się do niego z zapytaniem, czy wobec przekazanych mu informacji zdecyduje się na zakup domen.

Z pewnością gdyby Mąż nie działał pod wpływem błędu i oceniał sprawę rozsądnie, nie złożyłby oświadczenia tej treści. Artykuł 84 i 86 kodeksu cywilnego wyraźnie wskazuje, że w tego typu sytuacjach, Mężowi przysługuje prawo do uchylenia się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu, wywołanego podstępnie podczas rozmowy telefonicznej. Zgodnie z przepisami, na złożenie takiego oświadczenia Mąż ma rok od wykrycia błędu. Jednak doradzałabym mu szybszą reakcję poprzez wysłanie stosownego pisma do firmy od robienia ludzi „w balona”.

Moje refleksje

Nie mogę oczywiście obiecać, że po takim piśmie „balonowa” firma odpuści sobie i nie wystąpi do sądu o nakaz zapłaty. Ma przecież do tego prawo. Pamiętajcie jednak – taki nakaz zapłaty można wzruszyć poprzez złożenie sprzeciwu, w którym będziecie mogli przedstawić swoje argumenty. Wtedy sąd wyznaczy rozprawę i będzie musiał się ustosunkować do waszego stanowiska.

Szczerze mówiąc, chętnie spotkałabym się z „balonową firmą” w sądzie. Nie miałam jednak ku temu okazjii, bowiem wszystkim tego typu sprawom, które do mnie trafiły, udało się ukręcić łeb na etapie pisma o uchyleniu się od skutków oświadczenia woli. Póki co, nie odważyli się pójść dalej. Zasadniczo termin przedawnienia w takich sprawach to 3 lata.

Moi klienci i ja wciąż czekamy. Cisza. Przed burzą?

about author

admin

related articles